No a więc jak obiecałam ten wpis poświęcam przedmiotom, a przede wszystkim nauczycielom. Jako wprowadzenie do tematu powtorze ze tu w Stanach stosunek nauczyciel - uczen jest bajdzier przyjacielski (w wiekszosci przypadków) niz formalny.
Pierwszym moim przedmiotem w każdym kolejnym tygoniu pierwsego semestru jest
Sculpture. Naucza, a raczej prowadzi go nie jaki
Mr. Jim Moore. Co robimy na zajęciach? Różne niesamowite rzeczy, których nawet nie potrafie opisać (aktualnie robimy, używając tyko kolorowych magazynów kapelusze na specjalne okazje - mój jest na nowy rok). A o nauczycielu to co moge powiedziec, Moore to sympatyczny, dowcipny, pomocny i wyrozumiały nauczycial. Dodam ze Scalpture to jeden z 2 moich ulubionych przedmiotów.
Po czterech minutach przerwy udaję sie do klasy
Mrs. Kelly Cook. Prowadzi Ona zajecia zwane potocznie
American History. Jak wiekszość osób, które mnie znają za historią nie przepadam. Tu nie jest specialnie inaczej. Może historia Ameryki jest troche bardziej interesująca niz Polski (oni w koncu nie przegrywali wszystkieo co sie dało), ale mimo wszystko lekcje sa troche nudnawe. Jednak moja ocena nauczyciela jest bardzo dobra, osobiscie bardzo lubie Mr. Cook i o ile sie nie myle wiekszosc odób również.
Po około godzinnej przerwie na lunch we wszystkie poniedziałki i srody zmierzam do klasy najnudniejszej, którą prowadzi najmniej przeze mnie lubiany (właściwie nie lubiany) nauczyciel -
Mr. Randy Wittler.
Biology, bp o tym przedmiocie właśnie jest mowa, jest trudna, nudna i wszystko inne co się z tym łączy. Dobrą rzecza jest to że na ten przedmiot uczeszcza wiekszosc moich znajomych jak: Katie, Valandra, Deisy, Juan, Ayana i Sasa. O nauczycilu powiem, że jest nudny, nudny, nudny, dziwny, nudny, dziwny i głupkowaty to chyba wystarczy.
Ostatnią moją klasą w tak zwane Blue Days są
Multimedia, które porowadzi
Mrs. Annie Evans. Na tych zajęciach cały semestr poświęcamy pracy w programie zwanym Falsh. Lekcje są czasami nudnawe, ale nie jest zle biorac pod uwage ze to ostatnia godzina. O nauczycielu. Mrs. Cook jest w porzadku, nie jest ani zła ani dobra, po porostu ok.
A więc Red Days rozpoczynają się od
Weight Train. Na początku bardzo sie tego obawiałam, ale teraz stwierdzam ze jak to się mówi jest cool. A zapewnia to
Mr. Randy Pfost (czyt. Post) - dyrektor atletyczny. Jest on na drugim miejscu w moim rankingu na ulubionego nauczyciela. Jest zabawny, kontaktowy, miły wyrozymiały i wiele wiel innych, ale co najwaniejze exchange studenci nie musza u niego pisac testów :).
Druga w kolejności klasa tego samego dnia to
Geometry i
Mrs. Karen Badly. Co do matematyki to musze odwarcie powiedziec ze amerykanie sa bardzo do tyłu w stosunku do nas. W przyszłym semestrze wezmę algebre (jak wiadomo nie 'przepadam' za geometrią). Jednak mimo wszystko nie jest to dla mnie łatwa klasa, spowodowane jest to iz jest mnóstwo słownictwa którego nie znam. Mrs. Badly jest sympatyczna, dowcipna itp. itd. Tą klase mam równiez z : Daisy, Valandrą i Ayaną i Juanem.
I oto uwaga. Klas numer trzy, czerwonego dnia. Moja ulubiona, z najlepszym naucczycielem, i najlepszymi ludzmi. Tak to jest
German III a nauczycielem jest niekto inny jak
Mr. Henry Byerly. Nauczyciel jakiego nigdy nie miałam. Nie potrafie go opisać, jest zabawny, miły kontaktowy, sympatyczny, zawsze usmiechnięty i wszystko inne co dobre. I co bardzo wazne jest naprawde dobrym nauczycielem. Dodatkowo jest on równiez trenerm tanisa. Na wiekszości lekcji początek poswieamy ekonomi i lekcji zycia. Wszystkie lekcje sa przyjemne i z uteschnieniem (naprawde) czekam zawsze na kolejne.
No i zawsze ostatnia lekcja w tygodniu.
American Literature.
Mrs. Marcia Buxman to miła inteligentna osoba, ktora awsze jest gotowa pomóc. Jak wiadomo ostatnie lekcje są zawsze trudne, a ta nie jest w dodatku najciekawsza (zarówno jak i Polski nie był). Plusem tej lekcji jest ze jest ostatnia a minusem ze jest najwiecej książek które w sumie maja chyba jakis 2 tysiące stron.
Prawie bym zapomniała o
Access. Jest to w sumie tak zwany czas na odrabianie lekcji, jasli ktos che isc na konsultacje z nauczycielem idzie własnie na Accesie. Moim nauczycielm (a właściwie chyba mozna powiedziac ze opiekunem) jest nie pierwszy raz
Mr. Randy Pfost. Ta klasa jest o tyle wazna ze nie mozna mieć mniej niz B jesli chce sie grac w druzynie. A nie jest to trudne trzeba tyklo uczęszcac te zajęcia i ie za głośno gadać :).
PS. W galeri 'Szkoła' zdjęcia wszystkich naucycieli a ponad to kilka zdjęć z historii i biologii.
komentarze (5) | dodaj komentarz